Fascynujący opis i przyciągająca wzrok okładka, sprawiły, że od kiedy dowiedziałam się o „Liliowym opium” Julii Gambrot wiedziałam, że ją przeczytam. Potem miałam odrobinę rezerwy przed czytaniem, bo dowiedziałam się, że ten tytuł jest nie tylko 2 książką autorki, ale kontynuacją losów bohaterów z „Różanego eteru”. Po ubiegłorocznych perypetiach z zaczynaniem serii od środka podchodziłam do niej dość sceptycznie, bo skąd będę wiedziała o co chodzi skoro nie czytałam pierwszego tomu? Na szczęście moje obawy okazały się płonne i nie było czym się martwić

  • Autor: Julia Gambrot
  • Tytuł: Liliowe opium
  • Liczba stron: 640
  • Data premiery: 10.06.2020
  • Wydawnictwo: Lira

Główną bohaterką „Liliowego opium” jest młoda lekarka Lilia von Schiller, która po ukończeniu studiów medycznych praktykuje jako chirurg w lokalnej klinice. Losy powieści przypadają na czas Pierwszej z Wielkich Wojen. Lokalizacja nie jest określona wprost, ale wiele detali pozwala się domyślić, że krążymy po Wrocławiu, a w zasadzie Breslau z początków XX wieku. Zbliżająca się wielkimi krokami Wojna stanowi granicę dla beztroskiej la belle époque. Lilia silna i odważna jak na te czasy kobieta, pewnego dnia, w dość zaskakujących okolicznościach, poznaje dziewczynę, która podaje się za córkę jej starszego brata, który zginął tragicznie wiele lat temu. Dziwne zachowanie dziewczyny, Heleny, jakby nikomu nie przeszkadza, no chyba, że czytelnikowi, który czasem ma ochotę krzyknąć do bohaterów: „hej! coś z tą dziewczyną jest nie tak!” . A jednak mimo pewnych podejrzeń ani Lila ani jej rodzina nic z dziewczęciem nie robią. Lilia po latach żałoby po zmarłym tragicznie w katastrofie Titanica narzeczonym decyduje się na małżeństwo z rozsądku, bo w jej wieku wypada. Niestety można powiedzieć, że ten krok był tragicznym błędem bohaterki, która stara się dążyć do osiągnięcia swych marzeń. Przekonuje się o tym dość brutalnie kiedy w jej życiu pojawia się mężczyzna do którego zaczyna czuć znacznie więcej niż powinna jako mężatka. A w tle ciemne chmury zbierające się na Europą, skrzętnie skrywana rodzinna tajemnica i seria brutalnych morderstw wstrząsających miastem.

Powieść Julii Gambrot czyta się bardzo przyjemnie, jest mocno okraszona słownictwem i terminologią medyczną z epoki początków XX wieku. Możemy się z niej dowiedzieć i poczuć ducha tamtych czasów, kiedy marzenia o karierze w medycynie chociaż możliwe rzucały każdej odważniejszej kobiecie kłody pod nogi. To czasy, w których małżeństwo jest ważnym punktem w statusie społecznym, zwłaszcza kobiety w słusznym wieku, a założenie rodziny po latach walki o możliwość praktykowania zawodu medyka staje się skrytym marzeniem również naszej bohaterki. W tej desperacji decyduje się na desperacki krok małżeństwo z rozsądku. Czy przyniesie jej szczęście i spełnienie których poszukuje? Lilia wydaje się mocno zagubiona w swoich pragnieniach, rozdarta pomiędzy powinnością a rodzącymi się emocjami. Problem Heleny jakby wypiera z głowy, naiwnie licząc, że problem zniknie kiedy tylko zamieszka z przyszłym mężem i nie będzie musiała do niego powracać. Takie podejście w stylu jeśli nie będę jej widywać to problemu nie będzie, wydaje się dość dziwne u lekarza. Gdzieś w tle toczy się jeszcze wątek tajemniczych morderstw, które wprowadzają odrobinę zamętu, ale rozwiązanie zagadki przyświeca nam od pewnego momentu i nie ma utaj większego zaskoczenia. O wiele ciekawszy wydał mi się wątek tajemniczej śmierci starszego brata Lilli, jej podróż do Prus Wschodnich w celu odkrycia tajemnic i finał. Nie mogę odebrać autorce pięknie wprowadzonego klimatu epoki, medycyny tamtych czasów, dało się je poczuć pod opuszkiem palca przewracając kartki. Zawiodła mnie tylko pewna krótkowzroczność Lilli, jej rozdarcie które nie bardzo mnie przekonało, już już coś robiła i nagle się wycofywała. Jak na kogoś tak zdeterminowanego w kwestii ścieżki zawodowej, w sprawach życiowych wydawała się ciągle poszukiwać właściwego kierunku. Wątek dziwnej Heleny z pewnością musiał się pojawić aby odkryć tajemnicę rodzinną, ale znów zaskoczyła mnie kompletna beztroska rodziny w stosunku do jej dziwnego zachowania.

Jeśli cenicie sobie dobrą powieść obyczajową z pięknie zarysowanym tłem historycznym, myślę, że Wam się spodoba. Wątek kryminalny i zagadki to ledwo tło dla głównych wątków, więc na nie bym się nie zastanawiała. Myślę, że pomimo swojej opasłości będzie to świetna lektura na miły wieczór przy jesiennym kubku czekolady, pod kocykiem.

Za możliwość przeczytania dziękuję

Moja ocena: 6/10 👍👍👍👍👍👍🤜🤜🤜🤜