Czasem bywają takie książki, które nas wezmą do siebie dogłębnie, poruszą, wymiętoszą i wyplują z całą masą emocji. Czasem są takie książki, które nas wzburzają, niekoniecznie pozytywnie i również budzą masę emocji. A co z książkami, które czyta nam się całkiem przyzwoicie, fabuła nas intryguje, ciągnie za sobą, a kończymy czytać i w miarę szybko zapominamy?

Jak się przekonałam przy książce „Ostre przedmioty” to właśnie te książki krążą mi najdłużej w krwiobiegu, bo najdłużej o nich myślę, zastanawiam się i kontempluję. Z literaturą Gillian Flynn miałam styczność po raz pierwszy, chociaż jej „Zaginiona dziewczyna” była hitem literackim w ostatnich latach. Staram się jednak wybierać swoje tytuły trochę w inny sposób i nie zawsze sięgam po to co popularne i modne. Po „Ostre przedmioty” sięgnęłam tak naprawdę dzięki @ines_o_ksiazkach, która zorganizowała Booktour właśnie z tym tytułem. Zauważyłam, o czym pewnie ciągle Wam piszę, że dzięki booktourom trafiają do mnie książki, po które nie wiem, czy bym sięgnęła z taką ochotą gdybym miała je sama przeczytać. Kolejna sprawa to czas, gdyby którakolwiek książka, z tych booktourowych właśnie, trafiła na moją półkę zapewne do dzisiaj grzałaby tam cieplutkie miejsce swoje. Tymczasem konieczność przeczytania książki w określonym, z góry wyznaczonym czasie, sprawia, że człowiek się spina i czyta kiedy tylko może, żeby książkę przeczytać. Czasami kompletnie nie ma na to ochoty (mi się to zdarzyło raz i nic z tego dobrego nie wyszło, o czym możecie poczytać tutaj). Jednak trafiając na tytuł wystarczająco wciągający by nas pociągnąć dalej, ten mus czytania staje się nawet przyjemnym obowiązkiem. Co innego, kiedy jak ja mamy kumulacje booktourów, tak uważajcie na ten zdradziecki twór, który ma magiczną siłę łączenia się w pary, trójki, a nawet czwórki! Nie ulegajcie iluzji „Ach cóż to jedna obca książka raz czy dwa w miesiącu.”, bo was ta iluzja porwie, wymiętosi i wyrzuci totalnie wyplutego, zniechęconego i rozczarowanego.

Ale znowu się rozgadałam, miało być o książce, a ja tu dywaguję o książkach, booktourach i czytaniu na szybko. Hmmm… a gdyby tak z parafrazować tytuł Remigiusza Mroza „O czytaniu na chłodno” i napisać podobny przewodnik „O czytaniu na szybko”? Trzeba to będzie jeszcze przemyśleć. Tymczasem wróćmy do książki „Ostre przedmioty”, ten przydługi wstęp też miał swój ukryty cel. Dlaczego chciałam sięgnąć po ten tytuł? Myślę, że to całkiem oczywiste – serial HBO o tym samym tytule mocno na to wpłynął. A że mam zasadę by najpierw sięgać po książkę, a dopiero siadać do oglądania filmu czy serialu, to nie mogło być inaczej. Historia opowiada o młodej dziennikarce Camille, która otrzymuje specjalne zadanie od swojego naczelnego – napisać reportaż o zabójstwach, które miały miejsce w jej rodzinnej miejscowości Wind Gap. To nie będzie miła i przyjemna podróż do domu, po śmierci ukochanej siostry Camille nic nie łączy z miasteczkiem i ludźmi, których tam zostawiła. Małe miasteczko, które przyniosło jej więcej bólu niż dziecięcej radości. Do dzisiaj ma obawy przed przekroczeniem progu w rodzinnym domu, a druga siostra? No cóż, to prawie obca jej osoba. I despotyczna matka w tle, która tak naprawdę wszystkim w koło rządzi. To właśnie obraz sielskiego miasteczka, w którym wydarzyły się brutalne morderstwa młodych dziewczynek. Historia mocna, przejmująca i rozrywająca do głębi. Jest równie gęsta, mroczna i bolesna jak samo miasteczko, w którym dzieje się historia. Śledztwo w sprawie zabójstw, w którym przeplatają się historie z przeszłości. Zaskakuje do ostatniej strony, kiedy już nam się wydaje, że wszystko się wyjaśniło i możemy spać spokojnie, autorka po raz ostatni nas zaskakuje i mówi: „Nic nigdy nie wydaje się tak oczywiste i tak proste, prawdziwe życie zawsze nas zaskakuje”. Jeśli lubicie historie kryminalne z thrillerem w tle, zdecydowanie sięgnijcie po ten tytuł. W przeciwnym przypadku może być dla Was zbyt ciężka i brutalna. Zostawiam Wam jeszcze cytat z książki, który wg mnie dobrze oddaje charakter tego tytułu.

Bo ja lubię się okaleczać. Tnę się, chlastam, wyrzynam, szatkuję, robię sobie sznyty. Jestem bardzo osobliwym przypadkiem. Mam w tym swój cel. Moja skóra krzyczy. Jest pokryta słowami(…). czasami, ale tylko czasami, się śmieję.

Za udział w BookTourze i możliwość przeczytania dziękuję @ines_o_ksiazkach

Moja ocena: 8/10 👍👍👍👍👍👍👍👍🤜🤜