Pamiętam, że kiedy zgłaszałam się do booktoru z tym tytułem byłam go niezmiernie ciekawa. To był koniec 2018 roku i moja przygoda z Booktourami dopiero się zaczynała. W międzyczasie mój zapał do tego tytułu, spowodowany tym jak głośno o Mrozie jest w świecie literackim, mocno opadł.

Książka jest podzielona na dwie części. Pierwsza część, Pisarski memuar, to historia tego jak wyglądała ścieżka Mroza do miejsca w którym jest teraz. Poznajemy małego Remika, który jeszcze jako gimnazjalista rozpoczynał swoje pierwsze wprawki pisarskie. Część druga rozkłada warsztat pisarski na części pierwsze i zwraca uwagę na najważniejsze czynniki, bez których dobra powieść po prostu powstać nie może.

A całość? Przyznam, że chociaż podchodziłam do tego tytułu bardzo sceptycznie mile się rozczarowałam. Książka napisana jest gładko i sprawnie, tak by nie zanudzić Czytelnika. W momentach kiedy zaczynamy już odczuwać znużenie pojawia się hasło od autora w stylu: „hej, wiem, że trochę przynudzam, ale zaraz skończę”. Nie brakuje też wielu zabawnych anegdotek, które sprawiają, że uśmiech na twarzy pojawia się niemal mimowolnie. Jeśli chcecie pisać i zastanawiacie się nad tym jak pracować nad własnym warsztatem koniecznie sięgniejcie po ten tytuł. Znajdziecie tutaj wiele wskazówek praktycznych jak robili to inni wielcy (o tak bo nie brakuje tu cytatów i przykładów z wielkich pisarzy) i jak te nauki wynosił od nich Remigiusz Mróz. Przyznam się Wam, że po przeczytaniu tej książki zaczynam zwracać uwagę na rzeczy, które wcześniej nie były dla mnie tak istotne podczas czytania powieści. Choćby słynne już pierwsze zdanie!

A tak serio, podsumowując co zyskacie czytając „O pisaniu na chłodno”? Cóż, moim zdaniem na chłodno nie było, było emocjonalnie, zwłaszcza w początkowej sferze życia personalnego Mroza, która może lub nie, nas interesować. Pominę tu szczegół nad którym wielu recenzentów się już pastwiło – pisanie autobiografii w wieku trzydziestu kilku lat, bo to temat dla znawców dzieł Remigiusza Mroza, a ja do takich nie należę. Niemniej dzięki tej części poznałam bliżej tego „słynnego” autora, o którym zrobiło się bardzo głośno w ostatnich latach. Czy nauczymy się z tej książki warsztatu pisarskiego? Moim zdaniem nie, bo chociaż zgodzę się z Mrozem, że pisanie jak każdą inną dziedzinę należy ćwiczyć to jednak prezentowane przez niego porady nas tego warsztatu nie nauczą. Czego nas nauczą? Wiary w siebie, własne możliwości i tego by się nie poddawać przy byle porażce. Drugi plus tego tytułu to cytaty podziwianych przez niego autorów do których warto czasem wracać. Mam nadzieję, że wybaczycie mi, że nie przytoczę ich tutaj, ale czytany przeze mnie egzemplarz był z Booktouru i najpierw go wysłałam, a potem przypomniałam sobie o cytatach dla Was. Może jednak chętniej dzięki temu sięgniecie po ten tytuł.

Jeśli zastanawiacie się o co tyle szumu z tym Mrozem i nie jesteście przekonani do żadnej jego książki to będzie najlepsza pozycja dla Was! Jeśli Wam podejdzie sięgnijcie po kolejną, już już na wstępie Was zniechęci to raczej nie ma sensu sięgać po kolejne. Zresztą mam nadzieję sięgnąć niedługo po stojącego na mojej półce Behawiorystę tegoż autora. Co z tego będzie nie wiem 🙂 ale na pewno dam Wam znać jak poszło podejście drugie.

Moja ocena: 7/10 👍👍👍👍👍👍👍🤜🤜🤜