Na książkę Agonię Pawła Kapusty, jak zresztą na większość tytułów w Booktourach trafiłam przypadkiem i miałam przyjemność ją przeczytać dzięki Antella_k. Polskich autorów, stety/niestety czytuję rzadko, choć zdarzają się ciekawe przypadki jak „Shit! Rok w brukowcu”, o którym pisałam tutaj.

Ale nie o tym miałam pisać. Agonia, to zgodnie z opisem na okładce, tytuł traktujący o polskiej służbie zdrowia z punktu widzenia lekarza, ratownika, a nawet pacjenta. Temat trudny, ale i ciekawy, dlatego zdecydowałam się na udział. Gdzieś w trakcie trwającego już booktouru naszły mnie wątpliwości czy to na pewno tytuł dla mnie. Trudny, a ciężki w przypadku takiej tematyki to jak woda i ogień. Pojawiło się nieuchronne skojarzenie z Botoksem, filmem Patryka Vegi, również o polskiej służbie zdrowia, który był tak ciężki, że udało mi się przetrwać jakieś 10-15min i niespieszno mi do powtórki. Uspokoję Was, książka Pawła Kapusty mówi o naszej państwowej służbie zdrowia, ale nie w takiej formie jak przedstawił to Vega.

Książka jest napisana bardzo dobrze, wręcz świetnie. Czyta się ją jak dobrą powieść, mi wystarczyły dosłownie 2 wieczory! Każdy rozdział stanowi pełną, przedstawioną od początku do końca historię. Czasem z punktu widzenia ratownika SOR, czasem lekarza czy pielęgniarki, a czasem z punktu widzenia pacjenta. To co najbardziej porusza to absurd, absurd, który nam pacjentom wydaje się już oczywisty, że przecież z drugiej strony musi być inaczej, a… nie jest. Takie też wydaje się założenie Agonii – pokazanie znanych nam absurdów z różnych stron, różnych punktów widzenia. Pokazanie, że te absurdy są tak zakorzenione w naszej polskiej służbie zdrowia, że nie da się ich zmienić, zmodyfikować, pomimo tego, że żadnemu użytkownikowi tego systemu taki stan rzeczy nie odpowiada. Mnie z lekka taki stan rzeczy zmierził, gdyż takie postawienie sprawy powoduje, że stajemy przed stanem rzeczy, którego nie da się zmienić. Wielka szkoda, że zabrakło tutaj punktu widzenia NFZ czy Ministra Zdrowia, być może wtedy mielibyśmy pełen obraz sytuacji.

Fakt, że połowa historii była już publikowana na łamach portalu Wirtualnej Polski, sprawia, że można poczuć się jak nie nadążający za aktualnościami, czytając takie odgrzewane kotlety. Z drugiej strony Paweł Kapusta jest jednym z czołowych dziennikarzy Wirtualnej, która bardzo chętnie promuje swoich autorów i ich książki (jako jedyny sponsor tego tytułu tak właśnie to wygląda). A to pozostawia mi jeszcze jeden niesmak – czy opisane historie rzeczywiście pokazują istniejący stan rzeczy czy po prostu zostały tak dobrane by zwizualizować wizję autora o polskiej służbie zdrowia?

Dziękuj Bogu, że możesz czekać.
Ci za drzwiami czekać już nie mogą.