Karmienie niemowlęcia wydaje się tak oczywiste, że nikt się głębiej nie zastanawia jak to naprawdę jest. Do czasu. Do czasu, gdy zaczyna się karmić, pojawiają się wątpliwości i problemy. Pewnie mało kto z Was wie, że każdy z moich maluchów był/jest karmiony inaczej. I dlatego chciałabym się z Wami podzielić moimi doświadczeniami.

Fifiego chciałam karmić piersią. Niestety jak się okazało czasem samo chcenie nie wystarczy… Nie udało się. Powodów było na pewno wiele. Brak doradcy, który przed wypisem sprawdziłby czy na pewno sobie dobrze radzimy. Położne, które dla własnej wygody dziecku na oddziale noworodkowym wolą podać butelkę niż pójść po młodą mamę, która w środku nocy zasnęła w szpitalnym łóżku i nie słyszała płaczu własnego dziecka będącego kilkadziesiąt metrów dalej. A gdy już dotarłam na Oddział Noworodkowy, dziecko było elegancko nakarmione mieszanką… I na nic zdały się matczyne prośby by nie karmić sztucznym z butli bo ja odciągam, to może moim niech karmią? Jak się wyrobiłam z odciąganiem karmiły moim, a jak się nie wyrobiłam znowu wkraczała mieszanka… I tak każdego dnia było kiepsko, żeby nie powiedzieć coraz gorzej aż do momentu gdy po 2tygodniach po urodzeniu dziecka miałam odruch odsuwania się od małych usteczek szukających gorączkowo piersi… jak od małej słodkiej piranii. Gdyby nie M na tym bym skończyła, ale wspólnymi siłami udało nam się dotrwać do 4 tygodni. Niestety miałam już wtedy serdecznie dość męki jaką było dla mnie karmienie i odciąganie najprostszym istniejącym laktatorem tłokowym.

Wówczas nie myślałam o tym, że być może jeszcze kiedyś będę karmić. Jednak kiedy rok temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży postanowiłam zawalczyć o karmienie. Tak, już w ciąży zaczęłam się przygotowywać. Ponieważ mleko w piersi bierze się z głowy, musiałam dobrze się przygotować przede wszystkim praktycznie, ale co ważniejsze również psychicznie. W przeciwieństwie do pierwszej ciąży tym razem dbając o karmienie zaopatrzyłam się w porządny laktator elektryczny, a także nieodzowną maść z lanoliną – Medela Purelan. W czasie ciąży rozmawiałam z wieloma koleżankami o ich doświadczeniach w karmieniu, by wiedzieć czego się spodziewać i w jaki sposób mogę uniknąć błędów popełnionych za pierwszym razem. Ostatnim krokiem przygotowań był wybór szpitala, który wspierałby karmienie piersią w praktyce a nie tylko w teorii. Dla mnie takim szpitalem była św. Zofia na Żelaznej. Spotkałam się tam z położnymi i doradcami laktacyjnymi dla których najważniejsze było by młoda mama wychodząc ze szpitala do domu wiedziała jak nakarmić skutecznie dziecko bez potrzeby sięgania po butelkę. Aby wybór butelki nie był spowodowany brakiem umiejętności karmienia piersią. Takie podejście było dla mnie niezmiernie istotne.

Dziś z dumą mogę powiedzieć że karmię już 10 miesięcy. A na pytanie „Jak długo jeszcze planuję karmić?”, odpowiadam z uśmiechem „Tyle ile będzie nam to odpowiadało!”.

Jak udało mi się wytrwać? Na pewno pomogło mi wsparcie innych mam karmiących piersią, które pomagały mi z najmniejszymi problemami. Wiele razy przydała mi się również merytoryczna wiedza, której szukałam na blogu Hafija czy na stronie Mleczne Wsparcie. Na tej ostatniej znajdziecie również link do Laktacyjnego Leksykonu Leków, który będzie przydatny w czasie różnych choróbsk gdy Was nieoczekiwanie dopadną.

Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach!